sty 10

Przedstawiamy spolszczenie artykułu i wywiadu z Thomasem Andersem jaki ukazał się w listopadzie w niemieckim magazynie „Label56″ (numer grudniowo-styczniowy).

Koblencjo-Youre-my-HEART-Youre-my-SOUL1

Kiedy by tak się zastanowić i poszukać znane i cenione osobistości naszego miasta, to z pamięci szybko wyłania się postać Thomasa Andersa. Nie jest trudno aby tą postać sobie szybko uświadomić, przecież ta światowej sławy gwiazda żyje tu, niedaleko od miejsca, gdzie się urodził. Spotkaliśmy się z nim i rozmawialiśmy nie tylko o muzycznym świecie, ale i o tym jak on spędza święta Bożego Narodzenia, poza tym, udało nam się usłyszeć od piosenkarza, producenta i showmana szczere wyznanie miłości do miasta Koblencji. Zrozumiałym jest również, że w rozmowie nawiązaliśmy do lat 80-tych, sukcesów duetu Modern Talking, ale tym razem powstrzymaliśmy się przed nawiązywaniem do słynnego już tematu z łańcuszkiem o imieniu Nora.

Oczywiście, tytuł tego artykułu ukazującego się na podsumowanie roku mógłby brzmieć lepiej, ale opierając się na osiągnięciach to właśnie lata 80-te zrobiły dwóch głównych swoich bohaterów osobami słynnymi. Związek z naszym miastem nasuwa się bardzo wyraźnie: bynajmniej nie jest tajemnicą, że piosenkarz Thomas Anders z rodziną mieszka w sercu naszego rejonu. Ale jednak osobiście dla mnie wywiad ten stał się jednym z najważniejszych ostatnio: nie często wypada mi możliwość porozmawiać z człowiekiem, znanym praktycznie na całym świecie. Idąc na spotkanie niejednokrotnie powtarzam sobie w myślach pytania jakie chciałbym zadać i odczuwałem coraz większe zamieszanie bo bez przerwy na jedne pytania nasuwały mi się następne. Jednak nie podchodziłem do tego przejmująco: przecież rozumiem że ten artysta jest postacią wielobarwną.

W jeden z pochmurnych i deszczowych wieczorów listopada przyjechałem do biura Thomasa Andersa. Z powodu niespodziewanego wstrzymania ruchu na drodze trochę się spóźniłem – nie najlepiej zaczęło się oficjalne spotkanie z artystą, którego masz zamiar wypytać z ciekawych szczegółów jego życia. Zazwyczaj przy opóźnieniach gwiazdy okazują niezadowolenie. Asystentka Andersa zaprowadziła mnie do muzyka, już czekał. Całkowicie spokojny i życzliwy, podszedł do mnie i uścisnąwszy mi rękę przede wszystkim zainteresował się tym niespodziewanym wstrzymaniem ruchu: jego żona również gdzieś utknęła na drodze. Z ulgą wypuściłem powietrze. Możemy zaczynać. Zanim Thomas Anders przygotował się do wywiadu, rozglądam się po miejscu w którym się znajduję. To biuro z niezliczoną ilością rozwieszonych na ścianach «złotych» i «platynowych» płyt, które otrzymał Thomas w okresie swojej największej świetności. Dobry nastrój gwiazdy tworzy przyjemną atmosferę i uwidacznia się na zewnątrz w jego nasyconym życiu. Nasyconym przez – przede wszystkim tym, że jego kariera zaczęła się już w dzieciństwie. Nie często już w wieku 12 lat można pochwalić się prawie 150 wystąpieniami. Jeżeli, oczywiście nie jest się członkiem Kelly Family. On – nie był, urodził się w wykształconej rodzinie w niedużej miejscowości Münstermaifeld, gdzie spędził wspaniałe dzieciństwo. Ale śpiewa jak nikt inny! Jako różnica między dużymi miastami, to właśnie wiejskie otoczenie daje dzieciom o wiele większą możliwość beztroskiego wydoroślenia. Mocne rodzinne więzi i przywiązanie do miejsca zamieszkania stały się niezawodnymi towarzyszami życia Thomasa Andersa.

Koblencjo-Youre-my-HEART-Youre-my-SOUL2

Ale dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności, kiedy to dyrygent chóru będąc w trakcie poszukiwania nowych talentów, zwrócił szczególną uwagę na chłopca z krainy Eifel, którego głos był wyjątkowo dobry, bowiem ośmioletnia formacja tak go ukształtowała, że bez problemu mógł wykonywać śpiewy chóralne i nawet wystąpić solo. Będąc w chórze Bernd Weindung – tak brzmi jego prawdziwe nazwisko – nawiązał wiele kontaktów, z których jeden z nich przyniósł mu propozycję występu wigilijnego w „Moseltanzpalast Hommen“. On miał wtedy zaledwie dziewięć lat. Gospodarz legendarnego „pałacu tańca” był tak zachwycony śpiewem chłopca że zaproponował mu występ podczas Sylwestrowej Gali. Choć młody chłopiec nie wie jakie znaczenie ma dla niego stanąć na scenie podczas Sylwestra to okazuje się że występ przed publicznością nie stanowi dla niego żadnego problemu. Staje się to dla niego niejako hobby które przez wiele lat będzie wykonywał oczywiście poza chodzeniem do szkoły. Z pomocą rodziców wynegocjonował honorarium za występy. Z otrzymanych gaży w wysokości 400 marek dostaje 10%, reszta z tej sumy ląduje na jego bankowym rachunku oszczędnościowym. Jego rodzice nawet nie domyślają się ile jeszcze ich syn da występów w najbliższych latach. Okazuje się że stał się on uczniem z najobfitszym kieszonkowym w całym regionie. Jako że sytuacja materialna może niejako zakręcić w głowie dojrzewającemu młodzieńcowi to zdarza się że on zamawia taksówkę aby go przywiozła ze szkoły do domu. Czy znajdzie się ktoś kto mu wyjaśni że nie jest to najlepsze postępowanie, przecież nadal jest on dzieckiem. Jednak rodzina wspierała go w jego pasji z zastrzeżeniem, że występy nie mogą mieć złego wpływu na jego wyniki w nauce. Po ukończeniu szkoły średniej, nie ma nawet planu B: zaczyna studiować muzykologię, germanistykę i publicystykę. Do klasycznych muzycznych studiów jego nuty mu nie wystarczały, więc postanowił nieco obejść to ograniczenie aby ze swojej pasji zrobić wykonywany zawód. Aby osiągnąć wymagany stopień zawodowy on mógłby przynajmniej relacjonować muzykę jako dziennikarz muzyczny i opisywać artystów oraz piosenki. Nawet to jego działanie pokazuje, jak sprytny i pomysłowy Anders już wtedy jest. Credo jego życia mówi, że nigdy nie należy się poddawać, aby osiągnąć swój cel, nawet pośrednio. Wyzwania są z natury korzystne – bez względu na to jakie ze sobą niosą problemy, zawsze można znaleźć wyjście.

Jako muzyk próbuje zaistnieć z własnymi piosenkami i wydany na czarnym krążku jego pierwszy tytuł „Judy”, co prawda nie jest wielkim hitem, ale jest częścią ekscytującego przemysłu muzycznego. Inni producenci i firmy fonograficzne są świadomi młodego Andersa a on i tak dostaje ofertę swojego życia – ale on nie wie o tym na początku. Wspólnie z Dieterem Bohlenem zakładają pop-duet „Modern Talking”. Niemieckojęzyczne teksty jego piosenek ustępują teraz melodyjnym i łatwym śpiewanym po angielsku. Jego image jest odpowiednio podrasowanym do głównego nurtu pop i doskonale dopasowuje się do ówczesnego trendu dla całego pokolenia odbiorców. Praktycznie z dnia na dzień obaj biją wszelkie rekordy a cała muzyczna Europa leży im u stóp. Rano wywiad w Sztokholmie, w południe nagrywany występ w Berlinie, a wieczorem koncert w Amsterdamie: codzienność Bohlena i Andersa. Jak to wypada dla rozsądnych gwiazd muzyki pop, oprócz hitów i clipów video cała masa nagłówków prasowych jest produkowana. Szeroki zakres bulwaru służy jako pewnego rodzaju polaryzacja. W czasach, gdy sieci społecznościowe jeszcze nie istniały, każda informacja w prasie wywołuje niemal ruch dwóch różnych fal entuzjazmu i konsternacji. Każda spekulacja, każda publiczna kłótnia robiła na sukces duetu – była to klasyczna jednostronna mediowa popkultura. Młodzieżowy magazyn BRAVO ukoronował „Modern Talking” jako jeden z zespołów z własnym gwiazdorskim zacięciem. Tydzień w tydzień fani kupowali kolejny numer tygodnika, aby skompletować naturalnej wielkości ogromny plakat na ścianę. Z ostatnim fragmentem tego plakatu magazyn pisał: „Thomas Anders i Dieter Bohlen dziękują za waszą cierpliwość i mają nadzieję, że zachowacie należytą ostrożność podczas sklejania poszczególnych części plakatu”.

A od tego czasu sami siebie nawzajem nie traktowali już bynajmniej delikatnie. Skandale dotykały roli pierwszej żony Thomasa Andersa. Konflikty i łańcuszek z nazwą „NORA” na szyi solisty duetu zaburzał harmonię w zespole i doprowadziły na koniec do dramatycznego zakończenia projektu. Podobnie jak ich piosenki, motyw wykorzystywany dla mas. Sukcesy i brudny koniec piszą ogólnoświatową historię muzyki.

Koblencjo-Youre-my-HEART-Youre-my-SOUL3

Zapytacie mnie, co się stało z tym łańcuchem? Być może wielu z was zawiodę, ale nie zapytałem o to. Myślę, że prawie przez 30 lat o nim powiedziano już wszystko. Mnie dużo bardziej interesuje, jak ten przełomowy sukces wpłynął na Thomasa Andersa. Chłopak z prowincji staje się mega gwiazdą prawie w każdym kraju na kontynencie oraz w Rosi. Uświadomienie wszystkiego tego dotrze do Andersa wiele później. Modern Talking – to promocja, koncerty, dwa albumy na rok – i zostaje mało czasu dla siebie samego. Dzisiaj on przyznaje, że wiele z tych licznych czynów dzisiaj by nie wykonał ale przecież każdy popełnia błędy, szkoda tylko że działo się to tak publicznie na oczach wszystkich. W trakcie swojej kariery, na pewno te same pytania są mu często zadawane, dlatego moje pytania nie są jakimś tam wyjątkiem. Co zrobiło na mnie wrażenie, to że on tak na luzie odpowiada na te pytania. On jest rzeczywiście Gentleman of Music! Jego sposób kontaktowania się z ludźmi pozwolił mu stworzyć inne projekty o dużej fali powodzenia w końcu lat 80-ch. Jako solowy wykonawca był on bardzo popularny w Rosji. U Andersa w rok za rokiem była duża ilość wystąpień poza granicami Niemiec. To że o nim nie piszą media niemieckie, wcale nie oznacza że on nie prowadzi ożywionej działalności. W krajach bałtyckich i Rosji artysta występuje przed tysiącami wielbicieli, którzy przychodzą po 30 latach na koncerty aby go zobaczyć na żywo i posłuchać stare hity w nowych wersjach. Jego umiejętnością jest aby stare przekazać w nowy sposób i mówić o wspaniałym uczuciu podczas wykonywaniu muzyki. Jemu się poszczęściło, jego solowa działalność jest również bardzo popularna. Być może, nie zawsze ona ma powodzenie z handlowego punktu widzenia, ale od strony ideowej i artystycznej – niewątpliwie. Informacje w prasie o jego solowych projektach zawsze kończą się uogólnieniem, że on tylko odcina kupony po oszałamiającej karierze Modern Talking. On zaprzeczając uśmiecha się i stwierdza: jak ktoś już raz sprzedał w swojej karierze ponad 125 milionów płyt to ile razy będzie go to ponownie windowało? Do tej liczby należałoby dodać prawie 100 milionów płyt sprzedanych w Rosji a które nie są uwzględnione w tych zestawieniach.

Po pierwszym rozpadzie pop-duetu Bohlen i Anders poświęcili się swoim własnym projektom, aby w 1998 roku uczcić głośny powrót. Zaś zaprezentowane hity w nowej obróbce pobiły rekordy popularności i na nowo zagościły w środkach masowego przekazu. Starzy fani z lat 80-tych obecnie tańczą w zgodzie wraz ze swymi potomkami na parkiecie. Ponowna wszystko ogarniająca euforia od zjawiska „Modern Talking”. Niestety, jednak i ten związek wytrwał tylko kilka lat. Chodziły głosy że tym razem poszło o planowane sukcesy i rachunek. Zapytany o to, zapewnia bardzo autentycznie i ma przekonujące dowody, że nigdy się czegoś takiego nie spodziewał. Od przeszło 30-tu lat marka „Modern Talking” trwa i nawet tej jesieni firma płytowa wypuściła z okazji jubileuszu CD i składankę DVD a to znaczy, że zainteresowanie zespołem nadal utrzymuje się. Ponowne wysokie pozycje sprzedaży zapewne miały swoje źródło w plotkach o rzekomym ponownym comebacku. Do części tych plotek zapewnie przyczynił się sam Thomas Anders, który wiosną podczas programu telewizyjnego przyznał że spotkał się z Bohlenem. Rozumie się, że wszyscy rzucili się na tę nowinę. Ale w podstawie tej historii leży, przede wszystkim to, że jest on prawdziwym optymistą. Po tylu latach i niedobrych doświadczeniach mimo wszystko można dowieść, że dwoje ludzi mogą porozmawiać ze sobą o sprawach które ich poróżniły. Ale jego stanowisko jest jasne: były kolega Bohlen nigdy nie będzie wchodzić w ten wąski krąg ludzi, z którymi, na przykład, pojechałby na urlop. On tego naprawdę nie chce. I nie mniej jednak on jest tą osobą która rozbraja tą wybuchową mieszankę jaka jątrzyła się do tej pory pomiędzy nimi dwojga.

Koblencjo-Youre-my-HEART-Youre-my-SOUL4

Thomas Anders z radością bierze udział w ważnych społecznie akcjach, na przykład wziął patronat nad ośrodkiem pomocy dzieciom w Koblencji. Jego pomoc w organizowaniu dobroczynnych projektów pomocy dla dzieci i młodzieży ma na celu dbanie o potrzebujące dzieci nie tylko w dużych miastach jak Kolonia albo Hamburg ale i w mniejszych miejscowościach co jest przejawem jak bardzo piosenkarz jest związany ze swoją miejscowością w której mieszka. Z nieukrywaną radością daje on charytatywne koncerty w rodzinnym mieście, przeważnie w czasie przedgwiazdkowym. W ten sposób stara się on odwzajemnić miastu, w którym mieszka, za tą pomyślność którą on przejawia w swoim życiu. Na uwagi o tym, dlaczego on nie wyprowadził się z Koblencji, on wypowiada się o tym mieście z nieukrywaną miłością do niego. Jego sfera życia i odpowiadający mu komfort mieszkania – wszystko ma w domu, w Koblencji. Jednakowe codzienne życie – zwykła wyprawa po zakupy do supermarketu albo pójście do teatru – on traktowany jest jak każdy zwyczajny mieszkaniec Koblencji. Gdzie dozna prawdziwego odprężenia i relaksu człowiek, który musi przelecieć pół świata aby zagrać koncert w Chile, zobaczywszy w tym kraju tylko salę koncertową i migające obrazy w drodze do hotelu! Jego miasto – ta cicha wysepka w świecie pełnym krzątających się ludzi będących często bardziej zarozumiałych niż sam artysta.

Jestem zaskoczony, jak on swobodnie mówi, jak byśmy znali się od wielu lat. Albo jest to przejawem jego wieloletniego doświadczenia i profesjonalizmu, albo tym, że nasze spotkanie ma miejsce w mieście, w którym on czuje się swobodnie i spokojnie. W czasie rozmowy był niezmiernie życzliwy, szczery i zupełnie nie był podobny do tego rodzaju gwiazd muzyki pop którzy ciągle okazują swój zły humor.

Mimo upływu lat on ciągle jest sobą. Podczas nagrywania wywiadu on mówi to samo co i by mówił swoim przyjaciołom podczas spotkania. W jego przywiązaniu do korzeni i pozytywnym spojrzeniu na świat wyczuwa się nieprawdopodobną lekkość, która wśród całej tej krzątaninie świata muzyki pop i środków masowego przekazu dostarcza tylko przyjemne uczucie.

Na koniec naszej rozmowy dotarła jego żona Claudia która wcześniej utknęła w korku na drodze i serdecznie przywitała się z nami. U nich można wyczuć niejaką charyzmę, osoby wzajemnie porywające się wzajemnie. Szybko wyobraziłem sobie pewien obraz: pięknie przystrojona choinka, Thomas Anders przy fortepianie i cała rodzina głośno śpiewa Kolendy. Ale Thomas Anders szybko rozwiał tą wizję: Boże Narodzenie oni obchodzą całkowicie zwyczajnie i normalnie.

Do samochodu wsiadałem w niezwykle dobrym nastroju. Dewiza Andersa brzmi: we wszystkim widzieć pozytywność. I mimo pewnych zewnętrznych okoliczności, była to wspaniała rozmowa. Wszystko wyszło wspaniale. Po drodze do domu słuchałem świątecznego albumu Thomasa Andersa „Christmas For You” – akurat miałem dobry nastrój tego wieczoru. I znowu błysnęła mi przed oczami idealna gwiazdkowa scena z życia rodziny Andersów, z pewnością nie mogę świętować Bożego Narodzenia wybijając sobie z głowy ten obraz. Ale są i zapewne gorsze jak teledyski z modą „Modern Talking” z lat 80-tych.

Thomas jak wygląda twój zwyczajny dzień?

— Najlepsze w moim zawodzie jest to, że u mnie nie ma zwyczajnych dni. Każdy z ich niesie coś nowego, w zależności od tego, jakie zadania czekają na rozwiązanie. Oczywiście, ludzie od razu zaczynają myśleć o wystąpieniach i koncertach, ale takie dni — są częścią mojej pracy. Między koncertami a spotkaniami powinno być wykonane jeszcze bardzo wiele spraw. Chociaż mam doskonałą ekipę pomocników, liczne decyzje powinienem podejmować sam: dbanie o markę «Thomas Anders», decyzje o nowych reklamowych akcjach, planowanie moich corocznych spotkań z fanami, przygotowanie piosenek — zajmuję się tymi wszystkimi sprawami. Twórczy proces przecież nie uruchamia się za naciśnięciem przycisku, nowe piosenki pojawiają się nie wtedy, kiedy ja o tym myślę ale przychodzą do mnie inną drogą. Jest jakaś melodia albo tekst, który pojawia się w mojej głowie i jeżeli ja mam odpowiedni nastrój, to siadam i piszę nową muzykę. Dni, kiedy pracuję w biurze — a takie u mnie, oczywiście, że są, — zaczynają się zazwyczaj koło pół do dziewiątej. O tak wczesnej porze jeszcze mam możliwość sprawdzić maile albo odpowiedzieć pytania. Muzyczna branża odzywa się przeważnie dopiero po godzinie dziesiątej, a potem cały czas dzwoni telefon. Tak że u mnie nie ma zwyczajnych dni.

Koblencjo-Youre-my-HEART-Youre-my-SOUL5

Twoje życie wypełnione jest przez muzykę, i na pewno masz ulubioną piosenkę?

— Z dwoma piosenkami wiążą się szczególne wspomnienia, dlatego uwielbiam je i wykonuję z przyjemnością. „Mandy” – piosenka Barry Manilowa która dla mnie jest dużym przebojem otworzyła mnie całkowicie na ten gatunek muzyczny. W moim dzieciństwie muzyczne zainteresowania kształtowały wyłącznie niemieckojęzyczne utwory. „Mandy” przywieźli mi z Ameryki przyjaciele moich rodziców i od razu ta piosenka oczarowała mnie. Brzmiała zupełnie inaczej od tego wszystkiego co słyszałem do tej pory. Druga piosenka jest moją własną: „You’re My Heart, You’re My Soul” – z tej prostej przyczyny, że w środku lat 80-tych wszystko zmieniła w moim życiu.

Jak obchodzisz Wigilię? Ja sobie to wyobrażam że siedzisz za białym fortepianem przy pięknie udekorowanej choince i śpiewasz dla swojej rodziny?!

— Jeśli by odrzucić biały fortepian, to prawie dokładnie tak jest! (śmieje się), nie, to nie tak, w ten wieczór nie śpiewam. Wspólnie idziemy do kościoła i przyjemnie spędzamy czas z naszymi bliskimi. A bywa tak, że w ten wigilijny wieczór gra nam mój świąteczny album. Mam na nim klasyczne świąteczne utwory w nowych aranżacjach jak na przykład „Last Christmas” czy „The Christmas Song”. Boże Narodzenie jest dla mnie czasem odpoczynku zanim w styczniu znowu ruszę w nawał pracy.

Powiedz coś o planach na najbliższy czas, nad jakim projektem obecnie pracujesz?

— Mimo krótkiej przerwy w czasie świąt Bożego Narodzenia, do końca roku mam jeszcze 18 wystąpień. Tournée w krajach bałtyckich, koncert w Chile, Moskwie i Turcji. Ale i tu na początku grudnia zagram koncert charytatywny który szczególnie leży mi na sercu: Adwentowy koncert w Vallendar zasili ochronkę dzieci w Koblencji. W nowym roku mam kilka koncertów na Węgrzech i Niemczech. A jeżeli pozwolą na to siły, to nowy 2015 rok może stać się rokiem produkcji mojego nowego albumu.

Źródło & Foto: Label56 [listopad 2014]

Autor Piotr



Wszystkie prawa zastrzeżone / All rights reserved.