lip 15

Przedstawiamy kolejny ciekawy wywiad z Thomasem Andersem, który został opublikowany w internetowym wydaniu gazety rhein-zeitung w dniu 11 lipca 2012 roku. Thomas w rozmowie wypowiada się w kwestiach dotyczących miłości, uczuciu, partnerstwa i bycia ze sobą. Również w pewnych momentach Thomas wypowiada się bardzo osobiście w wręcz intymnie.

Thomas Anders jest piosenkarzem, szołmenem, kompozytorem i prezenterem. Jako członek duetu Modern Talking sprzedał ponad 125 milionów płyt. Samo „You’re my heart, you’re my soul“ było numerem jeden na listach najlepiej sprzedających się singli w 81 krajach. Jednak mimo międzynarodowych sukcesów ten czterdziestodziewięciolatek pozostał wierny swojim rodzinnym stronom. Wraz z żoną Claudią, pochodzącą z Siershahn, gdzie wciąż mieszkają jej rodzice i brat oraz wspólnym synem Alexandrem żyje w Koblencji. Tam znajduje się centrum ich życia rodzinnego. Spotkaliśmy się z Thomasem Andersem na rozmowie na najlepiej sprzedający się temat, jakim jest miłość, różnice między mężczyznami a kobietami oraz trudy życia w związku partnerskim. W rozmowie z naszą gazetą piosenkarz zaprezentował się jako romantyk. Największą na świecie miłością są dla koblenczyka jego żona Claudia i ich syn.

picture alliance & dpa

Thomas Anders z żoną Claudią, tu podczas lutowej gali Goldene Kamera w Berlinie, są nie tylko efektowną parą, lecz przede wszystkim szczęśliwą parą. Centrum ich życia rodzinnego znajduje się w Koblencji.

Pana piosenki opowiadają zwykle o miłości, pożądaniu i tęsknocie za drugim człowiekiem.

Tak to już jest, że większość piosenek opowiada o miłości – albo o spełnionej, albo tej niespełnionej miłości. W muzyce chodzi przecież o uczucia, a miłość jest wszak uczuciem w najczystszej postaci. Dlatego w przeszłości pisano i w przyszłości również będzie się pisać i śpiewać o tym uczuciu w milionach wariantów. A ponieważ każdy człowiek tęskni za wielką miłością, w muzyce za pomocą słów i oczywiście za pomocą harmonii próbuje się tę tęsknotę bardziej rozbudzić, oddziaływując na sferę emocji człowieka. Jeśli jakaś piosenka nas wzrusza, to dzieje się tak pod wpływem tekstu i melodii, które do nas przemawiają. Ostatecznie wszystko wynika z tęsknoty za wielką, spełnioną miłością.

Czy również z tego powodu miłość jest niewyczerpalnym tematem?

Miłość zawsze jest niewyczerpalnym tematem, ponieważ jest wiele różnych odmian tego uczucia. Każdy definiuje miłość inaczej i ma ona wiele postaci. Jest miłość do rodziców, jest miłość do rodzeństwa, do przyjaciół, do partnera. Miłość do psa, miłość do rośliny, miłość do życia. Można ją opisywać na nieskończenie wiele sposobów.

Pan dotychczas śpiewał o miłości do partnerki.

Gdybym śpiewał o miłości do rośliny, nie odniósłbym najprawdopodobniej tak wielkiego sukcesu. (śmiech).

Czy oznacza to, że miłość dobrze się sprzedaje?

No jasne, ale tak jest nie tylko w moim przypadku. Jeśli przyjrzymy się dzisiejszym listom stu najlepiej sprzedających się utworów, stwierdzimy z pewnością, że 80 – 90 procent z nich opowiada o miłości.

Czy woli pan śpiewać o spełnionej miłości, czy raczej o bólu, jaki miłość może sprawić?

Sądzę, że i jedno i drugie. Na jednym z albumów śpiewam „Have I told you lately that I love you” Van Morrisona. Jest to utwór niezwykle poruszający, ponieważ uświadamia nam, że w codziennym życiu zbyt rzadko dajemy partnerowi odczuć, że go kochamy, jako że po pewnym czasie staje się to oczywistością. W związku trzeba sobie o tym wciąż na nowo przypominać i tę miłość odświeżać. Miłość przechodzi w związku różne fazy. Na początku jest zauroczenie, które przechodzi stopniowo w coraz głębsze uczucie miłości. Zawsze przychodzi jednak taki moment, kiedy się kogoś kocha, ale wydarzenia dnia codziennego przysłaniają to uczucie. Nie mogę każdego ranka wstawać i oczekiwać, że mi żona powie, jesteś najwspanialszy i najcudowniejszy. Kto tego oczekuje, ten nie zrozumiał życia. Trzeba wciąż na nowo wychwytywać te krótkie momenty, kiedy można sobie powiedzieć, okay, teraz jest ta szczególna chwila, teraz powiem „Kocham cię” i faktycznie to czuję. Trzeba znaleźć na to czas.

A zatem miłość wymaga właściwego timingu?

O miłość trzeba dbać. Tak to już jest.

Czy człowiek kocha inaczej w wieku 19 lat niż w wieku 49 lat?

Jasne, że tak. W wieku 19 lat miłość jest jeszcze mocno powierzchowna. Kiedy człowiek dłużej żyje na świecie, potrafi lepiej miłość ocenić. W wieku 19 lat nie ma się jeszcze za sobą tak wielu miłosnych doświadczeń. Wszystko jest o wiele ciekawsze, ale jeszcze nie tak głębokie. Nie sądzę, by młody człowiek zdążył doświadczyć tych różnorodnych stadiów miłości.

Co poradziłby dzisiaj czterdziestodziewięcioletni Thomas Anders dziewiętnastoletniemu Thomasowi Andersowi?

(myśli) Nie żeń się tak wcześnie. To nie było konieczne. Jednak młodość ma prawo i musi popełniać błędy. To ważne, uczymy się tylko na błędach, a nie na pozytywnych rzeczach, które robimy. Miłość to życie, a w życiu także błędy muszą być dozwolone. Tylko dzięki temu uczymy się, czym jest miłość.

Czy jest coś, abstrahując od pierwszego małżeństwa, czego pan żałuje w kwestiach miłości?

Z pewnością, ale nie notuję sobie tego w myśl zasady, nigdy więcej tego nie rób. Dzięki Bogu kobiety i mężczyźni różnią się od siebie. Mężczyźni postrzegają te sprawy bardziej racjonalnie, natomiast kobiety bardziej emocjonalnie. Sądzę, że to, co mężczyznom zwykle tak gładko przechodzi przez usta, kobiety interpretują zupełnie inaczej. Trzeba być szczególnie wrażliwym, by umieć się wczuć w drugiego człowieka. To oczywiście trudne, gdyż każdy jest inny. Mężczyźni są po prostu mężczyznami, a kobiety kobietami. Dla mężczyzn jest to zwykła czułostkowość.

Apel do mężczyzn, by starali się bardziej zrozumieć kobiety, ale także do kobiet, by były wyrozumiałe dla swoich partnerów?

Jest takie wspaniałe powiedzenie, kobiety same są sobie winne. Wychodzą za mężczyznę, latami go urabiają, aż wreszcie po dwudziestu latach mówią mu, nie jesteś już tym mężczyzną, za którego wyszłam. W związku partnerskim musimy wychodzić sobie na przeciw, ale także akceptować to, że różnimy się od siebie. Jasne jest, że w codziennym wspólnym życiu trzeba się dostosowywać i chodzić na kompromisy. Mam na myśli takie kwestie jak to, czy tubka z pastą do zębów została zakręcona, czy klapa od sedesu opuszczona. Albo też kto wyniesie śmieci. Są to rzeczy, które nie są związane z byciem mężczyzną czy kobietą. One są związane ze wspólnym życiem. Jeśli pary to potrafią, to mają takie samo nastawienie i wspólny cel. Walczyć ze sobą, tylko dlatego że mężczyzna reaguje tak, a kobieta inaczej, to strata czasu. Ludzie się nie zmienią.

Kochać się i iść razem przez życie, oznacza więc patrzeć w tę samą stronę?

Kochać kogoś i szanować, pozwolić mu być sobą, trzeba jednak wiedzieć, że się ma wspólny cel. Jeden cel, wszystko jedno czy chodzi o kolejny tydzień czy o kolejny rok w dziesięcioleciu. Dwoje ludzi musi odkryć smak wspólnego życia i co lubi w sobie. A te rzeczy, które niekoniecznie się lubi, trzeba przyjmować po prostu z humorem. Przecież kiedy zakochałem się w tej osobie, ona już także miała te wady.

Jaki dał pan w życiu największy dowód miłości?

Musi pani zapytać moją żonę. (śmiech). Akceptować drugiego człowieka takim, jakim jest, to bardzo ważne. Nie ograniczać go, lecz dać mu możliwość rozwoju i podążać za nim. To jest największy prezent, jakim można się obdarowywać każdego dnia.

Wywiad przeprowadziła Charlotte Scharf

Źródło: rhein-zeitung

Foto: picture alliance & dpa

Korekta tłumaczenia – dag

Autor Piotr

lip 09

Przedstawiamy drugą cześć galerii ze zdjęciami z International Fanday 2012 w Ransbach-Baumbach (17.03.2012)

Autor admin \\ tagi: , ,

cze 26

Przedstawiamy tłumaczenie najnowszego wywiadu z Thomasem Andersem, który ukazał się 23 czerwca na stronach internetowych niemieckiej gazety Rhein-Zeitung:

Właściwie to chcieliśmy porozmawiać z Thomasem Andersem z Koblencji o ​​nowych produkcjach i jego współpracownikach. Ale potem zadzwonił pan Anders, że spóźni się z 10 minut. Zamiast więc tego to porozmawialiśmy o czasie. O czasie, straconym czasie, czasie w nadmiarze i czasie jako inwestycji.

Trochę czasu z Thomasem Andersem

Thomas Anders bierze łyk by uspokoić się na spotkaniu z naszą gazetą. Właśnie wydał nową książkę. W niej, rozprawia się z Dieterem Bohlenem i Norą. Jens Weber

Dlaczego się spóźniłeś?

Niestety utknąłem w korku. Koblencja nie jest zbyt wielkim miastem – tu można racjonalnie oszacować, jak wiele trzeba poświęcić czasu na dojazd. Pomyślałam, że do redakcji Rhein-Zeitung wystarczy tylko kwadrans. Ale potem pojechałem obwodnicą i na wysokości stacji kolejowej stałem w korku. Tak to jest już w Koblencji – ledwo coś znajdzie się na jezdni – objazd, i robi się korek. (śmiech)

Czy można powiedzieć, że nie masz już czasu żeby nadal być gwiazdą?

Nie. Nie sądzę. To jest związane z okazywaniem szacunku dla różnych osób. Do Fanów, kolegów po fachu, dziennikarzy. Inaczej oznaczałoby to, że gwiazda może okazywać brak szacunku w stosunku do innych ludzi niż do swoich ulubieńców. Ktoś taki nie może nie czekać na innych, czy okradać ich czas i jakość ich życia…

Czyli mógłbyś pojawić się również nieco wcześniej?

(cisza)

Uf… dobrze, na spotkanie.

(uśmiech) Nie. Ale zawsze mogę ocenić to bardzo dobrze. Wiem, jak długo to trwa na przykład na lotnisku. I staram się nie stracić zbyt dużo czasu w podróży. Nawet w innych sytuacjach staram się być zawsze na czas.

Jak to jest podczas podróży z rodziną?

Tu jest trudniej z punktualnością. Ale to nie zależy ode mnie. (śmiech) Od czasu, kiedy narodził się mój syn stało się to trudniejsze. Kiedyś umówiliśmy się ze znajomymi na obiad i mieliśmy trzy godziny opóźnienia.

Z powodu?

Dziecko musiało być nakarmione, a potem pojawiła się pewna sytuacja. (dramatyczna pauza) Gdy masz ograniczenia czasowe i po prostu chce się wyjść z domu – wystarczy wtedy że milusińscy narobią w pieluchę. Ale tak nie normalnie. Nie. Kompletna bezradność. (śmiech) Trzeba było przygotować kąpiel i szykować wszystko od nowa. A to wymaga czasu, nawet jeśli jesteś doświadczony. Ale wybaczyli nam z uwagi na tą okoliczność.

Co robisz, jeśli żona lub syn guzdrzą się? Jesteś spokojny czy się denerwujesz?

Tak… mają tendencję do tego, a następnie robią się na niewiniątka, chociaż nic z tym nie robią. Być pod presją, to nie przyspiesza. To tylko taka ulga dla samego siebie, że trzeba odwrócić się i okazać dobrą minę. Zgodnie z mottem: „Próbowałem wszystkiego, aby być na czas”. Najlepiej w takiej sytuacji to zadzwonić, przeprosić i powiedzieć, że się przyjdzie nieco później. Nie uprzedzić czekających – to takie nieuprzejme.

Co myślisz o przewlekłych spóźnialskich?

Ci ludzie po prostu nie mają właściwego poczucia czasu, bo tu trzeba umieć oddzielić to co jest ważne od tego co nim nie jest. A potem wygląda to tak: „O co chodzi, co ja miałem jeszcze załatwić…”. Myślą, że to nie jest wcale okropne. Kiedy idę do łazienki, to wiem: potrzebuję na prysznic, ułożenie włosów i ubranie się pół godziny. Jeśli pozwolę sobie podczas pracy na rozproszenie – na pogawędkę, ponowne sprawdzanie e-maili, ciągłe odbieranie telefonów i tak dalej – wtedy wiem, że nie mogę tak pracować. Muszę być skoncentrowany i być konsekwentny, jeśli chcę dotrzymywać terminów. Tego każdy musi się nauczyć.

Czy można powiedzieć, że punktualność jest niemiecką cnotą?

Hmm, nie wiem. Niemcy są bardzo zdyscyplinowani – być na czas, mimo że mam dużo do zrobienia. W innych krajach ludzie są bardziej zrelaksowani. Na przykład w Hiszpanii. Hiszpan mówi: „Przyjdę jutro”. Tak, o której jutro? „Jak mam teraz wiedzieć, kiedy mam czas do jutra???” – W ciągu następnego dnia, ale bez podania konkretnego czasu wizyty. A my w Niemczech chcemy oszaleć, gdy musimy czekać od ośmiu do dziewięciu minut na rzemieślnika. Może to typowo niemieckie.

Aktualnie podróżujesz dużo po Rosji. Jak to jest u nich pod względem punktualności?

Też trudno. U Rosjan wszystko trwa 20 minut. Jeśli człowiek zapyta: „jak długo czasu zajmie droga z lotniska do hotelu?”, usłyszę odpowiedź: „Nie wiem. Ale chyba 20 minut”. Jak długo jedzie się z hotelu do hali koncertowej? „Skarbie, 20 minut”. Jak długo, jak jadę samochodem? „20 minut”. To wszystko. 20 minut może oznaczać pięć minut, ale nawet dwie godziny.

To jest takie denerwujące.

To jest zupełnie irytujące i wynika z faktu, że Rosjanie nie chcą się do czegoś zobowiązać i angażować się do czegoś oraz mieć jasne zdanie na to, aby ponieść konsekwencje. A konsekwencje w systemach totalitarnych są zazwyczaj trudne. Więc wszystko jest podane luźno tak, że interpretacja jest możliwa we wszystkich kierunkach.

Mając odrobinę wolnego czasu, co robisz żeby się zrelaksować?

Gotuję.

Dlaczego?

Człowiek jest kreatywny i ma te same nawyki. Często zadawałem sobie pytanie: skąd moja fascynacja kuchnią? Odpowiedź brzmi: czy mogę ugotować coś stosunkowo szybko i być z tego zadowolony – trafiając lub nie w czyjś gust. To nie jest tak jak z muzyką. Kiedy idę do studia, aby nagrać piosenkę na album, to rzeczywiście jest ona tylko w ciągu kilku miesięcy na rynku. Tu po prostu nie ma tego bezpośredniego sprzężenia zwrotnego. Podczas gotowania osiągam to.

Co dodajesz do sałatki?

Oblewam ją sokiem z cytryny i syropem klonowym – przyprawiam kolendrą. Super smaczne.

Brzmi nieźle… Co robisz, gdy korzystasz z dużej ilości wolnego czasu?

Lubię przebywać w moim domu. Podczas takiego „dnia marzeń” idę na dworzec kupić gazety dla rodziny, o 11 wypoczywam na tarasie wśród drzew a następnie czytamy i rozmawiam z bliskimi na dworze. Każdy organizuje to co uważa za stosowne, ja wychodzę czasem z psem. Po prostu chcę odsapnąć, dać sobie luzu… Żadnych terminów, nic co mnie zobowiązuje. A nie: „muszę zrobić to i tamto”. Jeden taki dzień, kiedy mogę po prostu nic nie robić. Dzisiaj jest dzisiaj, a jutro jest inny dzień.

Co zdarzy się, jeśli pański telefon komórkowy przestaje dzwonić i nie odzywa się więcej?

Życie tkwi nadal obok. Życie nie ustaje w tym momencie. (Po chwili zabiera telefon z troską w ręku, gestykulując przy tym) Pozostaje zachować spokój i powiedzieć sobie: kiedyś nie było telefonów komórkowych a życie toczyło się dalej. Ale to nie takie proste. Raz byłem za granicą i trzykrotnie wbiłem niepoprawny kod PIN tak, że telefon został zablokowany. Potem przebywałem tam jeszcze trzy dni. Ale dałem sobie radę. Jeśli telefon został uszkodzony – to jest już inaczej, ponieważ wszystkie moje numery przechowuję w nim – 1000 namiarów – kiedy bym je stracił – to byłoby bardzo źle. Można by dostać palpitacji serca. (dotyka ręką okolicy serca) Nawet jeśli człowiek nie myśli o tym, to zawsze może je kiedyś utracić.

Czy zdarza ci się trwonić czas?

(zastanawia się) Trwonić… chyba wtedy, gdy spędzam z kimś czas, kto nie ma mi nic do powiedzenia. Jeśli nie może się nawiązać pomiędzy nami żadna komunikacja. (kręci koła rękoma) Nie każdy człowiek może przebywać z każdym innym. Nie jest to złe. Nie zawsze jest tak ze mną… Ale jeśli podczas niektórych uroczystości przy stole, siedzisz i patrzysz się na innych, wiedząc, że nie możesz znaleźć wspólnego języka… pojawia się jakaś tama pomiędzy nami. Ale jakoś trzeba dotrzeć w tych godzinach od siebie. Potem idziesz do swego domu (wstrzymuje oddech) i myślisz: chętniej bym sobie pospał lub porobił co innego w tym czasie. Ale cóż, nie zawsze można wszystko kontrolować.

Czy uważasz coś za ponadczasowe?

Ponadczasowe? Ponadczasowe… (długa pauza) tradycja jest ponadczasowa, uważam że powinna zostać zachowana na zawsze. (szeptem) Uważam… to za ważne.

Rozmawiała Krystyna Nover

Foto & Źródło: rhein-zeitung

Autor Piotr

cze 21

Ukochani Fani!

TACHRIST

Dużymi krokami zbliżamy się do lata i cieszę się na te kilka wolnych tygodni z moją rodziną. Jednak czas szybko biegnie. Jeszcze wielu z was pamięta mnie z Uwe na scenie z marcowego IDF a dziś mamy już połowę czerwca.

W międzyczasie znowu sporo się zdarzyło. Smutek w was wywołały odwołania koncertów ANDERS | FAHRENKROG. Niestety musiałem odwołać koncerty, ponieważ miałem rwę kulszową. Nie mogłem się poruszać i chodzić prosto. Bardzo mi przykro, ale człowiek nie może na to nic poradzić. Jeśli spojrzę na moją karierę z perspektywy 30 lat, jeszcze nigdy nie musiałem odwoływać koncertu z powodu choroby. Ale człowiek przecież nie staje się młodszy!

Co do tego, żeby wznowić koncerty, nie widzę obecnie możliwości, aby mogły by one odbyć się jeszcze w tym roku. Myślę, że dla mnie i Uwe jest również ważne, aby teraz intensywniej pracować nad nowym albumem, żeby w 2013 roku móc wystąpić ponownie z koncertami.

Jak wiecie, obecnie pracuję nad moim pierwszym wigilijnym albumem, który ukaże się w połowie listopada. Będzie to świetny album z nowymi piosenkami i oczywiście klasycznymi bożonarodzeniowymi pieśniami, które każdy lubi słuchać nie tylko w tym świątecznym czasie. Choć jest nieco zabawne śpiewać w słoneczny dzień przy 26°C „I’ll be home for Christmas”.

Dzisiaj ja mam również innego rodzaju niespodziankę dla was.

Postanowiłem zorganizować w tym roku po raz drugi Międzynarodowy Dzień Fanów.

W ciągu ostatnich 23 latach nigdy nie organizowałem takiego spotkania tuż przed świętami Bożego Narodzenia.

Na dzień 8 grudnia 2012 roku już teraz z przyjemnością zapraszam wszystkich fanów na świąteczne spotkanie ze mną w ramach International Fanday a po nim na wielki wigilijny koncert.

Ja również postanowiłem, że ten dzień odbędzie się ponownie w hali Ransbach-Baumbach. Hala ta zapewnia idealne warunki na zorganizowanie spotkania w tym dniu a po marcowym Fanday wielu z was było bardzo zadowolonych z wybrania tego miejsca.

Przedsprzedaż biletów rozpocznie się po wakacjach. Ale wpierw ukaże się mój biuletyn, gdzie podam wam więcej szczegółów. Pewne jest, że o godzinie 12:00 otworzą się drzwi hali i wtedy zobaczycie jak wiele niespodzianek przygotowałem dla was.

Drodzy Fani, oczywiście nie mogę się już tego doczekać tego, Fanday i wszystkich atrakcji, a następnie pójdziemy do domu z duchem Bożego Narodzenia.

Życzę wam wspaniałego lata i przesyłam serdeczne pozdrowienia!

THOMAS ANDERS

Źródło: Newsletter TAFC

Foto: ticketstadthalle.de

Autor Piotr

cze 20

Fan Day z Thomasem – 8 grudnia!!!

Newsy Komentowanie nie jest możliwe

Nie jak co roku w okresie lutego – marca, a w dniu 8 grudnia 2012 roku odbędzie się spotkanie Thomasa z Fanami już po raz 23!

Więcej informacji podamy jutro!

Autor Piotr

cze 20

Galeria z koncertu w Spodku – część 2

Newsy Komentowanie nie jest możliwe

Oto druga cześć galerii ze zdjęciami z koncertu Thomasa Andersa w katowickim Spodku (11.02.2012) 

Autor wszystkich zdjęć: Patryk Dzięgiel / 33ccd

Autor admin \\ tagi: , ,



Wszystkie prawa zastrzeżone / All rights reserved.